[/center]
Bilety do Kontroli pomimo wydania tylko jednej oficjalnej płyty to obecnie jeden z najciekawszych polskich zespołów. Grupa posiada liczne grono wiernych fanów i cieszy się zasłużonym szacunkiem. Gdy pojawiła się zapowiedź "Upadku Trójmiejskiej Cywilizacji" w punkrockowym światku zawrzało. Jednak gdy płyta pojawiła się w końcu na rynku, rozczarownie połączone ze złością wzięło górę. Zespół stanął na wysokości ale sposób nagrania był skandaliczny. Od tego czasu zespół wydał kolejną demówkę i zmienił wydawcę na Burning Chords, które wydało ostatnimi czasy choćby The Niters i The Freaks.
Album otwiera znany już wcześniej "Bohater ostatniej kolejki". Szybka gitara, agresywny wokal i chórki, wszystko w odpowiedniej dawce zwiastuje naprawdę dobrą płytę. Dalej mamy znany również znany już utwór Saints and Sinners, po którym przychodzi kolej na mojego faworyta, Mosh Kung-Fu Karate Kid. "Zero punk rocka, zero tradycji, zero energii, zero agresji" wykrzykuje Łukasz. Ostry wokal i gitary napierają na słuchacza z każdej strony, fala za falą. I tak jest już do końca płyty.
Album zawiera 14 utworów i w zasadzie nie ma słabszych momentów ani przestojów.
Nie podoba mi się jedynie cover ANL I`m an Animal z polskim tekstem, ale to pewnie dlatego, że nie mogę słuchać tego kawałka w oryginale. Pod względem tekstów BdK już dawno zajął należne mu miejsce. Na szczęście tym razem wydawca również stanął na wysokości zadania i otrzymaliśmy doskonale nagraną, niesamowicie energetyczną płytę.
Pomimo, że mamy dopiero luty, to mamy już kandydata do płyty roku, którego będzie ciężko pokonać.
9/10
aszu

