
Słuchał z Was ktoś już ten banalny projekt?
Super słodki jak lody czekoladowe różowy POP.
Muzyka i mruczenia niczym jak w Formacji nieżywych schabów, teksty które z powodzeniem mogła by zaśpiewać Dorota Rabczewska, a co najważniejsze - ktoś Panią jebnął pieczątkę "pankrok"
Jaki dało to efekt?
Lekka poppankowa płyta, istnie pedalskie a w tym wypadku raczej lesbjiskie brzmienie, które z przyjemnością się słucha niczym Anti-Dread. (Piguła maczał chyba w tym palce).
W skrócie:
Seks, chłopcy, seks, chłopcy, seks, chłopcy, brak wódy, twardych narkotyków i kościoła.




