antipop77 napisał(a):tzn czy w szkolach powinni "uczyc seksu" czy nie? bo jak dla mnie od tego jest rodzina, w szkolach conajwyzej powinien byc jakis krotki kurs z samymi konkretami tzn jak mozna zajsc w ciaze, jak sie przed tym zabezpieczyc itp, a nie jakies "przygotowanie do zycia w rodzinie" czy jak to sie tam nazywalo jak ja do szkoly chodzilem.
Tylko miej na uwadze,że nie każdy rodzic jest taki lajtowy,żeby na spokojnie przysiąść i porozmawiać z dzieckiem na ten temat. W wielu rodzinach temat seksu/antykoncepcji jest nadal tabu, jakby na to nie patrzeć. Dlatego uważam,że takie lekcje są jak najbardziej w porządku. Ale nie nazwa, "Przygotowanie do życia w rodzinie"? Litości, 15 czy 16 latkom bliżej do dalszej edukacji niż do zakładania rodziny więc nazwa całkowicie nietrafna ( bardziej pasowała by do XIX-wiecznej szkoły dla ułożonych panien,które całe dnie ćwiczą prezencję i etykietę oraz bezwarunkowe oddanie mężowi ). Jak chodziłam do liceum, bodajże w 1 klasie, owszem mieliśmy zajęcia z "przygotowania..", na cały rok 2 godziny lekcyjne, które wyglądały tak,że na pierwsze zajęcia babka wogóle nie przyszła, a na drugich puściła po klasie 3-centymetrowy, plastikowy model embrionu i na tym się skończyło. Śmiech na sali + żal.
antipop77 napisał(a):takie rzeczy sie wynosi z domu, a jesli w domu jest syf, to takie zajecia tak czy inaczej w niczym nie pomoga!
Wiadomo,że rodzina w dużej mierze kształtuje jakąś tam hierarchię wartości i kręgosłup moralny, ale to nie znaczy,że ktoś kto pochodzi z meliniarskiej,rozpłodowej,żyjącej na wiecznym zasiłku rodziny, będzie taki sam. Szkoła też ma/powinna mieć charakter wychowawczy i na dobre wyjdzie pokazanie takiemu chłopcu czy dziewczynce innego punktu widzenia. Czegoś innego, niż to co widzą/słyszą w domu. Może za kilka lat taki chłopak pomyśli i zamiast jabola kupi gumy. I nie będzie traktował potomstwa jako zajebistego sposoby na zgarnianie pieniążków z zapomogi.
Osobiście elekryzuje mnie i nóż w kieszeni się otwiera jak słyszę,że po raz kolejny jakaś kobieta zostawiła dziecko na smietniku czy rodziła pod wpływem. Na litość boską!!! Najtańsze tabletki kosztują już 9 zł! Mniej niż najgorsza wóda ( nie licząć wódki z mety mieszanej z rozpucholem które z pewności są tańsze)! Ale nie, kurwa, na wódkę mają kasę, na zabezpieczenie, oczywiście nie. A potem płacz,że nie ma warunków na wychowanie, to jak sie kurwa nie ma warunków to sie dzieci nie robi! Wystarczy pomyśleć i nie rozkładać nóg na za piętnaście trzecia.
Z drugiej strony mam wrażenie,że młodzież w temacie seksu i antykoncepcji jest bardziej uświadomiona niż starsza część społeczeństwa.