Odtajnione archiwa ujawniają wstydliwą kartę brytyjskiej dyplomacji. Czy Wielka Brytania chciał się dogadać z Hitlerem za cenę spokoju w brytyjskim imperium? - zastanawia się serwis tvn24.pl.
Początek 1940 r. Niemcy okupują już Polskę i szykują się do inwazji na Francję. W tym czasie w Londynie dojrzewa pomysł, by dogadać się z Hitlerem, a z Londynu rusza tajna misja na negocjacje z nazistami.
Z misją dogadania się z III Rzeszą wyruszył James Lonsdale-Bryans, wychowanek prestiżowego Eton i sympatyk faszyzmu, a co ważniejsze, współpracownik ówczesnego szefa brytyjskiej dyplomacji Lorda Halifaxa. Lonsdale-Bryans udaje się do Rzymu, gdzie negocjować ma z ambasadorem Niemiec Ulrichem von Hasselem. Stawką jest spokój w brytyjskim imperium - w zamian za wolną rękę w Europie, Lonsdale-Bryans ma dostać zapewnienie spokoju w brytyjskich koloniach.
Z ujawnionych archiwów nie wynika jasno, czy Brytyjczyk działał z polecenia Foreign Office, czy była to jego własna inicjatywa. Dokumenty pełne są jednak śladów, które wykazują niebezpieczną bliskość kontaktów Lonsdale-Bryansa z rządem Neville'a Chamberlaina.
- Pojechał do Włoch za wiedzą Foreign Office, by rozwinąć kontakty. Wielce przekroczył swoje instrukcje - głosi meldunek brytyjskich służb specjalnych, które miały oko na misję dyplomaty.
Nie wiadomo, jak skończyłyby się negocjacje, gdyby nie atak Niemców na Francję. Wtedy dopiero odszedł gabinet Chamberlaina, skompromitowany dwa lata wcześniej porozumieniami monachijskimi, i do władzy doszedł twardy Winston Churchill. Wszystkie kontakty z Berlinem zostały natychmiast przerwane.
Brytyjczycy rozważali nawet aresztowanie wysłannika do Rzymu, ale nie zrobili tego w obawie przed skandalem. - Jakkolwiek uwięzienie go wygląda na dobre rozwiązanie, by nie rozgłaszał swoich poglądów, to rozumiemy, że takie posunięcie nieuchronnie ściągnęłoby pytania na temat charakteru jego kontaktów z Foreign Office i okoliczności jego misji do Rzymu - czytamy w meldunku służb specjalnych.
Ostatecznie Lonsdale-Bryans nie trafił za kratki. Włos z głowy nie spadł też Lordowi Halifaxowi - Churchill usunął go jednak z Londynu, wysyłając na stanowisko ambasadora w Waszyngtonie, gdzie spędził całą wojnę. Churchill nie zaufał mu jednak, odsuwając nawet od rozmów z Amerykanami.
za: tvn24.pl / Reuters / PP/31.08.2008 14:25