wiadomo, ze z porywaniem niemowlat to przegiecie, ale ta nienawisc nie bierze sie z niczego. cyganie gdziekolwiek sa nie chca sie przystosowac do panujacych tam zasad chocby w najmniejszym stopniu.
zyja w swojej spolecznosci, a z innymi kontaktuja sie tylko wtedy gdy chca cos wyzebrac, albo zajebac. nie wykluczam, ze tacy istnieja, ale osobiscie nie znam, nawet z widzenia cygana ktory by gdzies pracowal. zna ktos takiego? kurwa masakra jakas!
nie bez powodu nie maja swojego panstwa, bo to jak dla mnie zwykle pasozyty, ktore bez organizmu ktore je zywi by zwyczajnie zdechly.