
Nie będę ukrywał, że nigdy nie byłem wielkim fanem zespołu Skunx. Poprzednia płyta zebrała pochlebne recenzje, jednak coś sprawiało, że po przesłuchaniu albumu w ciągu ostatnich miesięcy wróciłem do niego tylko raz. Krótko mówiąc, szału nie było.
Zespół wpisywał się w przeciętność polskiego street-punka/oi!. Do takich tuzów jak Bulbulators czy The Gits (wiem, wiem...:) naprawdę daleko. Zespół klasował się raczej w dolnych sferach
średniej ligi.
Trudno się więc dziwić, że do nowego albumu podszedłem z dystansem.
Okazało się, że na próżno!
Płyta przez całe kilkanaście utworów trzyma poziom. Melodyjnie ale z kopem. Rzadnych przestojów, regałowych wstawek i tym podobnych udziwnień.
Nie obyło się bez kilku słabszych tekstowo utworów, ale widać zdecydowany postęp.
Kawałki "Patriotic Punx" czy "Wolę być pijany" to materiał na małe punkowe hity.
Nie obyło się bez piłkarskich akcentów; mamy utwór dedykowany Davidowi Beckhamowi oraz zajebiście energetyczny K.S.G., który kopie po twarzy. I to mocno!
Skunx udowadnia tą płytą, że wciąż się rozwija. Płyta nie pozostawia niedosytu - jeśli oczekujesz punk-rocka, to go dostaniesz!
Żeby za bardzo nie słodzić, trzeba jednak uczciwie przyznać, że do Bulbulators czy Analogs
to chłopakom jeszcze sporo brakuje. Jednak zespół wybiją się ponad przeciętność i bardzo
dobrze rokuje na przyszłość.
7.5/10

