Mnie wkurwia że sporo roboty mam na głowie a za chuj nie chce mi się tego teraz nawet ruszać, a za jakieś 2-3 tygodnie wszystko mi się zjebie na raz i dopiero będę wkurwiony...
druga sprawa = wykładowca z gramatyki, nie dość że wygląda jak Mr Miyagi i ma wymowę jakiegoś chinola to wykazuje symptomy niedojebania profesorskiego. Chodzę na te wykłady i nie wiem po chuj bo ten cieć takie farmazony opowiada i jest takim nieudacznikiem że każdy wykład = 1,5 h zmarnowanego czasu. I weź tu kurwa egzamin napisze potem, goddammit !

