Stajecie sie bardziej wrażliwi i uczuciowi wobec innych i wobec świata po takich koncertach?
Czy otaczający Was świat w jednej chwili może przemienić sie w koszmar i piekło?
Bez pardonu.
Cała ta jebana otoczka na koncertach, teksty o tym jaki ten świat jest zły przed każdą piosenką doprowadzają mnie do boleści jelit.
Kapele "pseudo anarchistyczne" zrobiły sobie z koncertów ambone.
Każda kapela ma swoją statystyke "kto kogo zabił za ile i po co"
Niemogłe ździerżeć na koncertach takich kapel jak "Słowa we krwi", "PUNKt widzenia"
"Eye for an eye" czy "Włochaty".
Chodź ten ostatni bardziej umoralnia na płytach.
Nie wiem jak zespół "Szczur" zachowuje sie ale na płycie widać ewidentnie nawiązanie do Confliktu czy polskiego odpowiednika Włochatego
A może w Was rodzi się na nowo Bunt po takich koncertach ?



