Problem z karą śmierci polega na pomyłkach i różnych okolicznościach, które w zależności od tego czy i jak się je przedstawi, tak różna będzie nasza ocena czynu! Jeśli ktoś mówi "śmierć za śmierć", to mnie to przeraża. Bywa różnie - kobieta która zadźga męża pijaka po kilkunastu latach upokorzeń, człowiek który wpadnie w szał z powodu zaburzeń psychicznych, przypadkowa śmierć (ktoś groził pistoletem i wystrzeliło przypadkowo).
Wolę płacić podatki na odsiadujących wyroki, niż mieć na sumieniu skazanie kogoś kto nie był winny.
http://www.przeglad-tygodnik.pl/index.p ... z&name=210
Kara śmierci mogłaby być, w przypadku seryjnych morderców, co do których winy nie mamy żadnych wątpliwości. Ale czy dużo jest takich przypadków?
nasza religia nakazuje wybaczac, ale nie oznacza to, ze winny nie powinien poniesc kary.
Co to znaczy "nasza"? Może twoja, bo ja np. nie wierzę. Twoja religia a raczej ci co ją wykładają, zakazują też stosowania srodków antykoncepcyjnych. Dobrze, że większość się do tego nie stosuje, bo strach pomyśleć co by się działo.
Problem z ciążą polega na stadium zawaansowania. Gdzie ustalić granicę? Czy np. środki poronne 72 godziny, polegające na zabiciu kilku komórek (a może to też dziecko?) to zbrodnia? Moim zdaniem nie.
Powiem tak: gdyby mi się to przydarzyło w tej chwili, że moja dziewczyna zaszłaby w ciążę, to byłbym przeciwny aborcji. Ale gdyby taka sytuacja zastałaby mnie i ją w wieku znacznie młodszym, pewnie byłbym za aborcją. Nie jest to tylko kwestia wieku, bo wchodzą oczywiście różne inne czynniki (ale niektóre są zdecydowanie powiązane z wiekiem).
Życie matki, moim zdaniem jest warte więcej niż życie dziecka, w sytuacji gdy mamy do czynienia z zagrożeniem życia. Gdybym był lekarzem i miał podjąć dramatyczną decyzję kto ma przeżyć, to zdecydowanie matka.